Z Mistrzostw Polski 2025 (kiedy to było?!?!) najbardziej zapamiętałam wsparcie. To już kolejna impreza, na której byłam w roli kibica, ale pierwsza, na której czułam je tak bardzo. Dziewczyny z Musli dopingujące na czasówce koleżankę i drące się tak, jakby od tego zależało ich życie. Taylor (mąż Kasi) "zawsze w pobliżu" - najpierw z aparatem, potem motywujący ją przez radio i nerwowo podbiegający do mnie na mecie z prośbą o tłumaczenie która Kasia. Mama Agnieszki prowadząca wóz techniczny. Mama Lach jak zawsze z syreną strażacką, robiąca hałas nie tylko dla Marty. Mężowie, siostry, bracia, rodzice, kuzynostwo. Bliscy. I ja - jedyny (?) kibic na czasówce bez koneksji z zawodnikami...
Obrazki zza kulis:
To pierwsze mistrzostwa od dawna, kiedy na starcie pojawia się wielka gwiazda peletonu, ubiegłoroczna zwyciężczyni Tour de France Femmes avec Zwift (długaśna nazwa, ale sponsorów trzeba ugłaskać, bo sponsor w kobiecym kolarstwie to gatunek zagrożony). Trasa bowiem Kasi sprzyjała - piekielnie trudna, jakby pod nią szyta - i faktycznie rywalki nie miały żadnych szans, to Niewiadoma rozdawała w Dobczycach karty.
![]() |
| czwartek, rozgrzewka przed czasówką |
![]() |
| wreszcie dobra okazję na założenie specjalnej koszulki - projektu Taylora. Kilka podpowiedzi: pasków jest sześćdziesiąt, żółte są cztery, żółć to kolor TdF, Kasia wygrała w 2024 o cztery sekundy |
![]() |
| bez tej drugiej koszulki to ja się nigdzie nie ruszam |
![]() |
| czasówkę wygrywa Agnieszka Skalniak Sójka (teamowa koleżanka) Kasia druga trzecia Marta Jaskulska |
![]() |
| sobota, rozgrzewka przed wyścigiem ze startu wspólnego |
![]() |
| trzy najsilniejsze uciekają dosłownie kilka kilometrów po starcie; tu prowadzi Dominika, przed Agą i Kasią; kolejność na mecie będzie trochę inna. Kasia wygra zdecydowanie; za podium będzie przepaść. |
![]() |
| Kasia pierwsza druga Dominika Włodarczyk trzecia Aga |
Skąd zdjęcia z różnych miejsc na trasie? Trasa wspólnego była pętlą, którą zawodnicy i zawodniczki pokonywali kilkukrotnie. Panie dwu, panowie trzy. My ruszyliśmy wspak, co jakiś czas przystając na fotki i kibicowanie, trochę skróciliśmy bądź objechaliśmy ulice, na które policja nie chciała nas wpuścić (bo przecież "zaraz" przejedzie tędy wyścig).
Wasza komentatorka:
Koniec relacji, koniec wyścigu.






























