środa, 31 grudnia 2025

[Nowy Sącz] cztery pory roku

W 2025 wpadł tylko jeden post z Nowego Sącza, mimo że byłam w nim osiem razy - powoli traktuję to miejsce jak drugi dom i czuję się tam tak naturalnie, że nawet nie myślę o tym, żeby o nim pisać - dlatego będzie jeszcze raz, sylwestrowo, porządnie; chociaż nudno - bo tylko rowerowo - krajobrazowo.

WIOSNA
LATO
JESIEŃ
ZIMA

środa, 24 grudnia 2025

[Madera] najlepsze imprezy są w kościele (o szóstej rano)

Od 15. grudnia Maderczycy czekają na święta. Bardzo radośnie czekają, bardzo głośno i od samego rana. Skoro i tak budzą nas "oficjalne" kościelne fajerwerki o 6:20 (!!!!!), a i wcześniej (!!!!!!!) latają takie nieoficjalne, to pomyśleliśmy, że warto się tematemzainteresować bliżej. 

I faktycznie o 6 pod kościołem stoi chyba całe miasteczko. Ludzie wylewają się z ciasnej bryły świątyni i okupują miejsca pod choinkami, ścianami budynku, w ogródku (otwartych już) kawiarni i barze. Przez pierwszy kwadrans wydają się być umiarkowanie zainteresowani tym co dzieje się w środku. Rozmawiają, piją - kawę bądź napoje procentowe (w końcu nie wiem dla ilu z nich dzień się zaczyna, a dla ilu kończy), plotkują, śmieją, po prostu cieszą się na swój widok. Przy aptecznej witrynie leży stos instrumentów i właśnie kwadrans po szóstej, orkiestra podrywa się znad szklanek ("teraz myyyyyyy") i biegnie na łeb na szyję po swoje, chwyta, wpada do kościoła. Jedna piosenka, wychodzą, odkładają sprzęt, jestem trochę rozczarowana - tyle hałasu o nic? Pocieszam się kanapką z mięsem (trzy euro od lokalnych gospodyń) i gorącym kakao (0.80 euro), kiedy słyszę muzykę - a potem już bardzo dużo muzyki, fajerwerków, śpiewów, szczekających psów. Wszyscy się bawią, a lokalne gospodynie rozlewają po szociku dla kurażu. Jeszcze nie zdążyło wzejść słońce (dzisiaj o 8:07), a już całe towarzystwo rozeszło się do domów. Następnego dnia powtórka.

godzina szósta rano
godzina pierwsza po południu, przystanek autobusowy
godzina jedenasta wieczorem, ulica w Funchal
godzina jedenasta rano, piekarnia
klasycznie na święta jada się takie wieńce jak powyżej, tylko duże
godzina trzecia po południu, trawnik przy drodze
pochodzący z Wenezueli, ale cieszący się popularnością i na Maderze,
świąteczny pão de jamon, czyli taki makowiec, ale z szynką, oliwkami
i rodzynkami

poniedziałek, 22 grudnia 2025

[Teneryfa] uważaj czego sobie życzysz

Akt I, Okęcie

"Ech, słaba ta pogoda na Maderze, leje cały weekend, szkoda, że nie lecimy jednak na Teneryfę na święta"

Akt II, nad chmurami nad Maderą

"Mówi pilot, pogoda do lądowania jest fatalna, będziemy krążyć i czekać na poprawę, a jak się nie uda, to wylądujemy na lotnisku zapasowym (Tenerife Sur)."

Akt III, Tenerife Sur

"Red alert na lotnisku w Funchal - będzie zamknięte przez trzy dni. Tankujemy i wracamy do Warszawy. Dla tych z państwa, którzy chcą wysiąść i zostać na Teneryfie za kwadrans podjedzie autobus i zabierze was do terminalu."

to pewnie oczywiste, ale nigdy się nad tym nie zastanawiałam.
W Hiszpanii prezenty dają trzej królowie - 6. stycznia. Hiszpańskie kalendarze
adwentowe odliczają zatem czas do... 6. stycznia (6 de enero) od 14. grudnia.

Zatrzymujemy się w Korze Tigot.

dzień można zacząć jeszcze przed wschodem słońca
porozciągać się
spokojnie zjeść śniadanie
pogapić się na ocean
popracować
i znów pogapić się przed siebie
można też wyjść na spacer i zachód słońca obserwować w okolicy

piątek, 19 grudnia 2025

[Tajwan] najbardziej znane drzewo

Środek niczego. Po prawej pola ryżowe, po lewej pola ryżowe, pod nami asfaltowa ulica. Po horyzont brak cywilizacji, a jednak w naszym kierunku zbliża się duża grupa meleksów. Towarzystwo zatrzymuje się, wysiada i ustawia w kolejce do zdjęcia… pod drzewem. Drzewem wyjątkowym, bo znanym z reklamy linii lotniczej Eva Air. Od jej czasu ta okolica to ulubione tereny rowerowe Tajwańczyków. No cóż, skoro jesteśmy na miejscu to my również odtwarzamy scenę z reklamy! Chyba trzeba!

Reklama: https://www.youtube.com/watch?v=0WwXG9HrWEM

wypożyczalniane rowery po horyzont - jakoś do tych pól trzeba
się dostać
wersja bardziej dziecięco-rodzinna
polecam uwadze czajniczek

niedziela, 14 grudnia 2025

[przełęcz Wuling] trzy dwa siedem pięć

Strava (aplikacja dla kolarzy i biegaczy, w której można zdalnie rywalizować, a także chwalić się pokonanymi trasami) pokazuje różne statystyki: najdłuższa jazda, taka z największym przewyższeniem, najszybsze pięć kilometrów, dziesięć, dwadzieścia. Większość wyników co jakiś czas się poprawia. Z wysiłkiem, nierzadko przy akompaniamencie potu, krwi i łez, ale jest to możliwe. Mój niedawny rekord w kategorii “największy podjazd” poprawić będzie wyjątkowo trudno, bo mam na świecie tylko osiem miejsc, gdzie mogę to zrobić (większość w Ameryce Południowej). Rekord pochodzi z Tajwanu, gdzie o szóstej rano staliśmy na plaży po to, by kilka godzin później zrobić sobie zdjęcie z tabliczką “Wuling Pass, 3275 m n.p.m.”.

przygotowania na cały dzień poza cywilizacją
6:10, 0 m n.p.m.
10:00, 60 km od bramy wjazdowej do parku, 2300 metrów wyżej.
Jakby sam podjazd nie był wystarczająco wymagający, ulicę potajfunowo
remontują i w kilku miejscach jest zamknięta dla ruchu z wyłączeniem kilku
okienek, w które trzeba wcelować. Ten pierwszy "punkt kontrolny" otwierał
się o 10 dla wszystkich, któzye stoją w kolejce.
to było niezłe tempo!
Bardzo niezłe tempo - niestety dokładne liczby nie zapisały się
w historii, bo Pan Garmin raczył się rozpaść akurat na tej jeździe.
na pierwszy punkt kontrolny zdążyliśmy - ale otworzyli go z małym
(kilkuminutowym) opóźnieniem. Kilka kilometrów dalej był punkt drugi,
zakładaliśmy, że połączony - że jak się zdąży na jeden, to przepuszczą na oba.
Otóż na tym drugim punkcie trafiliśmy na panią służbistkę i ona powiedziała
"hola hola, mieliście tu być kilka minut temu, teraz to już zamknięte"
co oznaczało ponad półtorej godziny czekania
sukces
"największy podjazd na raz: 3275 metrów"