Od 15. grudnia Maderczycy czekają na święta. Bardzo radośnie czekają, bardzo głośno i od samego rana. Skoro i tak budzą nas "oficjalne" kościelne fajerwerki o 6:20 (!!!!!), a i wcześniej (!!!!!!!) latają takie nieoficjalne, to pomyśleliśmy, że warto się tematemzainteresować bliżej.
I faktycznie o 6 pod kościołem stoi chyba całe miasteczko. Ludzie wylewają się z ciasnej bryły świątyni i okupują miejsca pod choinkami, ścianami budynku, w ogródku (otwartych już) kawiarni i barze. Przez pierwszy kwadrans wydają się być umiarkowanie zainteresowani tym co dzieje się w środku. Rozmawiają, piją - kawę bądź napoje procentowe (w końcu nie wiem dla ilu z nich dzień się zaczyna, a dla ilu kończy), plotkują, śmieją, po prostu cieszą się na swój widok. Przy aptecznej witrynie leży stos instrumentów i właśnie kwadrans po szóstej, orkiestra podrywa się znad szklanek ("teraz myyyyyyy") i biegnie na łeb na szyję po swoje, chwyta, wpada do kościoła. Jedna piosenka, wychodzą, odkładają sprzęt, jestem trochę rozczarowana - tyle hałasu o nic? Pocieszam się kanapką z mięsem (trzy euro od lokalnych gospodyń) i gorącym kakao (0.80 euro), kiedy słyszę muzykę - a potem już bardzo dużo muzyki, fajerwerków, śpiewów, szczekających psów. Wszyscy się bawią, a lokalne gospodynie rozlewają po szociku dla kurażu. Jeszcze nie zdążyło wzejść słońce (dzisiaj o 8:07), a już całe towarzystwo rozeszło się do domów. Następnego dnia powtórka.
 |
| godzina szósta rano |
 |
| godzina pierwsza po południu, przystanek autobusowy |
 |
| godzina jedenasta wieczorem, ulica w Funchal |
 |
| godzina jedenasta rano, piekarnia |
 |
| klasycznie na święta jada się takie wieńce jak powyżej, tylko duże |
 |
| godzina trzecia po południu, trawnik przy drodze |
 |
pochodzący z Wenezueli, ale cieszący się popularnością i na Maderze, świąteczny pão de jamon, czyli taki makowiec, ale z szynką, oliwkami i rodzynkami |