Kolega mówi, że Hyams Beach na drodze z Sydney do Melbourne jest najbielszą plażą w Australii. Po fakcie okazuje się to nieprawdą (chyba, tak mówi internet), ale i tak dziwi mnie, że jest taka konkurencja. W sieci znajduję kilka rankingów - niektóre porównują kolor z googlowych zdjęć z paletą RGB, inne bazują na współczynniku odbicia światła. Hyams jest wysoko, ale nie najwyżej, chociaż jest bardzo biała - dla porównania wrzucam kilka zdjęć, bo czego jak czego, ale plaż na naszym roadtripie nie zabrakło. Widzieliśmy ich dużo, najczęściej przez chwilę i najczęściej z daleka (bo inne atrakcje wzywały, no i ile można gapić się na morze, to nie są kangury).
 |
| Hyams Beach |
.jpg) |
| Minnamurra |
 |
| Narooma |
 |
| Narooma, Glasshouse Rocks |
 |
| tyłek głowy konia, Horsehead Rock, Wallaga Lake |
 |
| głowa konia, Horsehead Rock, Wallaga Lake |
 |
| Point Danger, Torquay |
 |
| Teddy's Lookout, Lorne |
 |
| Apollo Bay |
 |
| Dwunastu Apostołów, piętnaście kilometrów za Princetown |
 |
| i jeszcze dwóch ;-) |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz