Przed wyjazdem nie robię dużego rozpoznania kuchni słoweńskiej - w końcu jadę na rower, będę żywić się głównie ryżem i makaronem. W markecie kupuję jeszcze dżem, bakalie i musli firmy Sante - drugi raz zagranicą (po Tajwanie) w koszyku ląduje ta polska paczucha. Po jeździe mam na szczęście trochę miejsca (w brzuszku i w aplikacji śledzącej zużycie kalorii) na lokalne eksploracje, zapraszam, smacznego!
![]() |
| idrijski žlikrofi - tradycyjne pierogi z ziemniakami |
![]() |
| jako psychofanka klusek leniwych w Słowenii odnajduję się dobrze - štruklji to kolejne tradycyjne danie, to takie leniwe, ale w formie rolady |
![]() |
| "ok, Gemini, dokąd pojechać na najlepsze štruklji w okolicy?" wersja na bogato na zakończenie urlopu - ze smażoną bulką tartą. I porcja też na bogato, spokojnie mogłaby obdzielić dwie osoby... |
![]() |
| w temacie klusek, halo, włoska policja? Trzeba nauczyć Słoweńców pisowni słowa gnocchi |
![]() |
| wino z gatunku tych, których raczej jako pamiątki się nie przywozi... ale pewnie jest smaczne i tanie |
![]() |
| a to danie? Nadal nie do końca wiem czym było - zupa a 'la krupnik, do której wrzucamy paloną (?) kaszę gryczaną (?) |
![]() |
| jedno z nielicznych śniadań bezmakaronowych i bezryżowych z widokiem z "mojej" werandy |







