piątek, 2 października 2026

[Słowenia] (k)raj kluskami płynący

Przed wyjazdem nie robię dużego rozpoznania kuchni słoweńskiej - w końcu jadę na rower, będę żywić się głównie ryżem i makaronem. W markecie kupuję jeszcze dżem, bakalie i musli firmy Sante - drugi raz zagranicą (po Tajwanie) w koszyku ląduje ta polska paczucha. Po jeździe mam na szczęście trochę miejsca (w brzuszku i w aplikacji śledzącej zużycie kalorii) na lokalne eksploracje, zapraszam, smacznego!

idrijski žlikrofi - tradycyjne pierogi z ziemniakami
jako psychofanka klusek leniwych w Słowenii odnajduję się dobrze
- štruklji to kolejne tradycyjne danie, to takie leniwe, ale w formie rolady
"ok, Gemini, dokąd pojechać na najlepsze štruklji w okolicy?"
wersja na bogato na zakończenie urlopu - ze smażoną bulką tartą.
I porcja też na bogato, spokojnie mogłaby obdzielić dwie osoby...
w temacie klusek, halo, włoska policja? Trzeba nauczyć Słoweńców
pisowni słowa gnocchi
marketowe pamiątki - olej z pestek dyni, twardy ser Bursztynopodobny,
czekolada z kawałkami tradycyjnego makowcopodobnego ciasta potica,
kwiat soli ("najbardziej ekskluzywny rodzaj soli, zbierany ręcznie
z powierzchni wody") i Kranjska klobasa wieprzowa z czosnkiem i pieprzem
wino z gatunku tych, których raczej jako pamiątki się nie przywozi...
ale pewnie jest smaczne i tanie
a to danie? Nadal nie do końca wiem czym było - zupa a 'la krupnik, do
której wrzucamy paloną (?) kaszę gryczaną (?)
jedno z nielicznych śniadań bezmakaronowych i bezryżowych
z widokiem z "mojej" werandy