środa, 5 lipca 2023

[Ostrołęka] rozpędzona tona karbonu

Po ilu nutkach zgadniecie co to za wydarzenie? Kolarska fiesta, dużo kibiców, dużo wrzawy, dużo emocji, Polska. Już? Szum powietrza rozdzieranego przez zwartą grupę kolarzy, głośne okrzyki dopingu, włączanie stopera, żeby sprawdzić ile peleton odrobił do ucieczki na rundzie, zawieranie kibicowskich znajomości. Już? Zbieranie autografów, ciasto z truskawkami od koła gospodyń wiejskich za pięć zeta, śmiech, pot i łzy. Ich. Ich czyli kolarek i kolarzy startujących w Szosowych Mistrzostwach Polski ze startu wspólnego A.D. 2023.

plan jest prosty: pobudka skoro świt i jedziemy rowerem do Ostrołęki.
Najpierw podczepiamy się pod znajomą grupę, a potem od Wyszkowa
pedałujemy już sami. Wirtualnie ścigamy się z peletonem dziewczyn, które
na swoje dwie długie rundy ruszyły o 9. Nie sprzyja nam wiatr, ale sprzyja siła
Piotrka i cudem udaje nam się przeciąć trasę pań o czasie, a potem
"spokojnie" zdążyć na metę.
to rondo pojawi się jeszcze w tym poście kilkukrotnie, a peleton?
Peleton trzyosobowej, a więcej medalowej ucieczki nie dogonił.
mistrzyni Monika Brzeźna
radość!
dla niektórych już po, dla niektórych dopiero przed (chłopaki startują o 13)
rowery, ramy, koła
Marta Lach - wicemistrzyni Polski 2023 w jeździe na czas, a także
mistrzyni i medalistka z lat ubiegłych, szósta na Paris-Roubaix,
zwyciężczyni etapu na Tour de Romandie
fighterka jakich mało, zostawiająca zawsze całe serducho na asfalcie,
z dużą liczbą watów pod nogą i wiecznym uśmiechem na ustach,
dziewczyna, której nie da się nie kibicować!
medalistki w komplecie
wybiła trzynasta!
A właściwie nawet już jakaś 13:20, punktualność nie jest domeną PZKol
i zawodów rozgrywanych pod jego auspicjami. Właśnie przeszła
dziesięciominutowa ulewa, panowie jeszcze nie ruszyli, a już są
mokrzy, co gorsza mokry jest też asfalt, więc zaraz będą brudni. Chociaż
pewnie im to aż tak nie przeszkadza.
kibice mają do zagospodarowania kilka godzin zanim wyścig wróci
do Ostrołęki. Jemy obiad (w meksykańskiej knajpce o genialnej nazwie
Piekło w Gębie), godzinę siedzimy pod dachem przy Obi, bo pada,
czytam na komórce Morfinę Twardocha, potem ciasto marchewkowe
na deser, trochę zwiedzania - znowu ujmują mnie gry słowne.
i parasole, parasole też mnie ujmują
ciągnie swój do swego
wracamy do strefy kibica, a oni wciąż jadą
wreszcie są w Ostrołęce! Ostatnie czterdzieści kilometrów jedzie się
po rundach. Tych było sześć, a każda miała w swoim sercu rondo - kolarze
odwiedzali je na każdej pętli aż trzykrotnie, co za gratka dla kibiców
(tak, właśnie tam rozbiliśmy kibicowski obóz) i awaria błędnika
dla tych na rowerach i w autach podążających za peletonem.
Skręt, zawrotka, skręt, zawrotka, skręt, skręt i tak w koło Macieju. 
po technicznej trasie łatwiej jechać szybko rowerem niż autem
jadą? Nie jadą? Jadą?
jadą!
Mistrz Polski - Alan Banaszek i dwóch medalistów - Filip Maciejuk
i Marcin Budziński. Tak jak u dziewczyn - medalowa ucieczka
przez peleton nie została doścignięta...
a my już tylko zmyć deszcz z rumaków, trzy godziny w dwóch pociągach
szesnaście kilometrów do domu i można iść spać śnić rowerowe sny

To tyle moich zdjęć. Po paru dniach od mistrzostw dorwałam w internecie świetne foty zawodowca - Darka Krzywańskiego, http://dkpcycling.com/, zapraszam do subiektywnej galerii poniżej.

sobota, 1 lipca 2023

[Białebłoto] Pani Łąka

Dzisiaj Obieżysmak zabierze Was blisko - raptem pod Warszawę, gdzie na wyjściu integracyjnym z pracy uczyliśmy się... siać łąkę. I pokaże jakie to proste! I jak fantastycznie pożyteczna łąka może być! Ze strony Pani Łąki (panilaka.pl):

  • w USA 10% zanieczyszczeń powietrza pochodzi z koszenia trawników, to m.in. pyły i CO2,
  • w Polsce na koszenie trawników wydajemy ponad 2 miliardy złotych rocznie i spalamy 37 milionów litrów paliwa,
  • jeden metr kwadratowy smogówki (łąki antysmogowej) jest w stanie wyłapać do 11g pyłu PM2,5. To tyle samo, co pięcioletnie drzewo!

W niektórych krajach zachodnich łąki antysmogowe wysiewa się wzdłuż autostrad bez petycji, bez proszenia, jako to co po prostu warto zrobić. A tutaj jeszcze Pan Łąka z krótkim wystąpieniem w ramach TEDx.

najpierw zbieramy nasiona - tutaj mniszka. Praca dość mozolna, bo ledwo
zebrałam trzydzieści gramów, a zbierałam i zbierałam, i zbierałam. A jeszcze
duża część z tego to nieczystości, które nie są potrzebne ("skrzydełka").
albo je kupujemy
potem trzeba znaleźć kawałek ziemi i przykryć ją kartonami (one przez
kilka tygodni skutecznie powstrzymają roślinki, które będą chciały
się przebić od dołu, a potem się same rozłożą)
na karton dużo dużo dużo wody i ziemia
ziemię pograbić
wziąć nasiona, mało - kilka gramów na metr kwadratowy
nasiona rozmieszać z wermikulitem, z wyglądu to takie drewniane wiórki,
z zastosowania kamuflaż dla nasion, co by ptaki wszystkich nie wyjadły
potem przyklepać i już...
można zacząć czekać na efekty - a te za kilka tygodni!