wtorek, 17 października 2023

[Śląsk] o kiełbasie wyborczej słyszałam wcześniej, ale o wyborczym boczku dopiero teraz

Wiem, naśmiewanie się z nazwisk jest bardzo słabe. Trzeba jednak odnotować, że zaczęłam nie ja, a sama pani Hanna, notabene "prowadząca własną firmę zajmującą się projektowaniem graficznym oraz zarządzaniem mediami społecznościowymi". Dla mnie klasyczna definicja - używając mowy młodzieżowej - samozaorania.

Piotrek twierdzi jednak, że pani Hanna nie łapie się nawet do top 100 i podrzuca mi taki plakat wyborczy:

nazwisko dobre, tylko partia słaba
przyw ile jiobo wią zek23

A co oprócz agitacji wyborczej (nazwiska lokalnych polityków, zwłaszcza z PISu, znam już na pamięć) widać przy śląskich drogach? Odpowiedź poniżej:

ciągle sporo zieleni
kominy
wyższe kominy i hałdy węgla
kałuże
stare ładne drewniane budynki
stare ładne murowane budynki
dużo starych i nowych murowanych budynków
pola, być może kukurydzy
dość wysokie góry
dość wysokie budynki
linie wysokiego napięcia
piekarnie na kółkach
więcej piekarni na kółkach
jakieś porzucone rowery
murale
więcej murali!
a niedługo będą nawet oscypkomaty!

A najmniej spodziewana przydrożna atrakcja znajduje się w Jastrzębiu Zdroju.

ulica Północna 14
Miało to symulować kształt samolotu, który wylądował na tym bloku.
To miała być taka koncepcja, że to jest coś absolutnie futurystycznego
-
mówi o swoim dość zwariowanym pomyśle Jerzy Godlewski.

Jak poszło pani Hannie w wyborach? 6739 głosów, drugie miejsce z listy Konfederacji w okręgu raciborsko-rybnicko-wodzisławskim, czyli kariera poselska jeszcze nie za tej kadencji.

czwartek, 21 września 2023

[Rzeszów] liczba_spójnych_składowych--

Rywalizacja z Nowym Sączem nie jest lekka, łatwa ani przyjemna, ale trzeba przyznać, że Rzeszów na jednym polu zdecydowanie punktuje - dojazd do niego jest o niebo łatwiejszy. Nie trzeba się gramolić przez te wszystkie małe miasteczka, ronda, tereny zabudowane, uważać na rowerzystów, pieszych, koty, tylko siup - ekspresówka - i za chwilę w zasadzie jesteśmy na miejscu. Ponadto Rzeszów jest bardziej różnorodny - na północ od miasta jest dość płasko (nie warszawsko-płasko, ale wystarczająco-płasko, żeby nogi mogły odpocząć od walki z grawitacją), na południe hopka goni hopkę, a i do prawdziwych gór nie jest daleko. Widokowo obie miejscówki są podobne, przecież nie dzieli je dużo kilometrów. Na tyle niedużo, że decydujemy się wreszcie połączyć dwie spójne składowe w projekcie "jedna Polska" - tę warszawsko-poznańsko-białystocko-olsztyńsko-rzeszowską z krakowsko-nowotarsko-nowosądecko-bielską. Teraz zostało ich raptem (haha) dwanaście (jeśli dobrze liczę).

sobota rano i wieczorem

Widoki podobne - czyli jakie? Takie:

Jeśli takie okoliczności przyrody (i cywilizacji) to za mało, to na trasie były jeszcze atrakcje.

Spar, który zdobył tytuł sklepu roku w kategorii dworki i pałace
menu w knajpie, w której lubią bawić się słowem
(kulturowe konteksty: piosenkarka Britney Spears, piosenka Ice ice baby
zespołu Vanilla Ice, TVNowski program rozrywkowy Azja Express,
piosenka Kinda Crazy Seleny Gomez i - właściwie nie jestem pewna do
czego pije ostatnia nazwa, ale mam kilka pomysłów)

poniedziałek, 18 września 2023

[Nowy Sącz] weekend inspirowany nowosądecczyznością, współtworzony przez NS i PB

Kolejny weekend pod Nowym Sączem za nami, chyba Czytelników nie dziwi, że znowu tam wracamy. Jeżeli jednak, to poniżej osiem kolejnych argumentów, dlaczego wracanie w te okolice to bardzo dobry pomysł.

Czego żałuję? Niczego! No, mooooże, że nie spróbowaliśmy nowego smaku Coli.

czwartek, 14 września 2023

[Marrakesz] طعام

Maroko smakuje miętą. Smakuje też kurczakiem z oliwkami i cytryną. Wołowiną z suszonymi śliwkami. Kuskusem z warzywami. Lubię te dania, przyprawy, zapachy, naczynia. Ciepło wspominam nasze pierwsze wyprawy do Maroka w 2012 roku, kiedy staraliśmy się (bez powodzenia) nie wyróżniać i jadaliśmy tadżiny w przydrożnych knajpach na plastikowych stołach z lepiącymi się ceratami, sztućcami zbieranymi po całej wsi, bo podróżowaliśmy dużą grupą (była nas aż ósemka). Z łezką w oku wspominam wystawne bankiety ze stołami (już nie plastikowymi) uginającymi się od dobrego jedzenia. Z trochę suchszą łezką polskiego brydżystę, który dosiadł się do naszego grona i którego nie wiedzieliśmy jak się pozbyć. Kiedy wjechało główne danie - ogromny półmisek z całym baranem, którego nie mieliśmy szansy przejeść w te sześć czy siedem osób, rzucił się na niego, nałożył sobie kopiastą porcję, spróbował i z przekąsem wygłosił często potem powtarzaną kwestię: dobry baran, ale za dużo!

jedenaście lat później przydrożne knajpy są dobrze przygotowane na
ośmioosobowe grupy głodnych fanów tadżinów
zestaw marokańskich przystawek - z pokrywkami
zestaw marokańskich przystawek - już bez pokrywek,
same pyszności, a najlepsza konfitura z pomidorów
na pierwszym planie harira - gęsta zupa, tradycyjnie jadana w wieczory
ramadanu (wywar mięsny plus ciecierzyca, bób, groch, fasola; pożywne)
tadżin z kurczaka najczęściej smakuje cytryną i oliwkami
wołowinę gotuje się na słodko - ze śliwkami
kus kus podaje z warzywami i często - z baraniną
odświętna pastilla - wytrawne ciastko z kurczakiem posypane cukrem
pudrem (sic!) i prażonymi migdałami
msemmen - naleśniki z kaszy mannej, najczęściej serwowane z miodem
przydrożna naleśnikarnia
tu trochę się nie zrozumieliśmy. Zamówiliśmy dwa msemmen z masłem
orzechowym i dwie herbaty miętowe. Pan podlicza nas na sixty dirhamów
(60, czyli sześć euro), co wydaje się ceną turystyczną, ale niech będzie.
Piotrek podaje stówkę w banknocie i dostaje resztę od sixteen dirhamów
(16, czyli 1.6 euro).
plastikowe krzesła i lepkie ceraty, knajpiana wersja nieturystyczna
Pizza Hut!
dolina Ouriki - kilometrami wzdłuż potoku ciągną się knajpki jak najbardziej
w wersji turystycznej
w potoku można zmoczyć nogi!
tradycyjny marokański deser w wersji bardzo-bardzo-elegancko-turystycznej
biszkopt z owocami