czwartek, 7 grudnia 2023

[Stany] wszystkie grzechy główne Stanów Zjednoczonych

Moja ulubiona powtarzająca się część podróży do Stanów to przypomnienie jak bardzo mi się poszczęściło w życiu, jak bardzo cieszę się z bycia Europejką. Ameryka jest fenomenalna turystycznie, jej przyroda jest niesamowita, zachwycająca, odurzająca, ale żyć tutaj? To nie, oj nie.

Nie chcę zabrzmieć sztampowo i stereotypowo, ale jeśli miłośniczka asfaltu (ja) mówi, że tutaj jest za dużo asfaltu i korków; jeśli człowiek oczarowany monumentalnością kanionów i bezkresem pustyni (znów ja) jest przytłoczony ogromniastością... wszystkiego co tworzy (inny) człowiek; jeśli ciasteczkowy serniczkowy potwór (obecna!) stwierdza, że jedzenie jest za słodkie, to nie jest dobrze.

W Stanach wszystko jest w rozmiarze XXXXL i nie mówię tu o sekwojach czy tamie Hoovera. To jasne przypadki, to przyroda bądź dostosowanie się cywilizacji do przyrody. Te mniej jasne to mleko czy sok w pięciolitrowych baniakach i prawie kilogramowe kanapki w markecie. Albo pudełka z chipsami z ponad czterdziestoma paczuszkami (pojedynczej nie kupisz). Wielkie sklepy - hipermarkety czy outlety ciągnące się hen hen. Wielkie samochody - przy których nasz wypożyczony SUV wydaje się drobny, wąski i niski. Promocje - trzy w cenie dwóch, osiem w cenie siedmiu. Szerokie autostrady - te okalające LA mają po pięć, sześć, siedem pasów - i przez większość czasu są zakorkowane. Mamma mia, jak można zakorkować siedmiopasmową autostradę?! Widocznie można, a co gorsza w tych wszystkich metalowych puszkach po horyzont siedzi łącznie jakieś sto ludzi. Skąd takie szacunki? Większość aut z co najmniej dwoma pasażerami (bo to już dużo!) porusza się specjalnym, skrajnie lewym pasem. Po angielsku nazywa się to "carpool" i oznacza rombem. Na owym pasie pustek nie ma, ale podczas korków porusza się on zazwyczaj istotnie szybciej niż reszta.

Jedzenie jest słodkie nawet kiedy wcale nie musi takie być. Dodatkowa posypka czy syrop to standard, nawet herbata w Starbucksie ma od 200 do 300 kalorii?!?! Skąd wiem? To akurat fajne, bardzo wiele sklepów czy knajp (ale nie wszystkie - może zależy od stanu, może od profilu; niemniej na tyle dużo, że nie wydaje mi się, by były to prywatne inicjatywy, a bardziej wymogi prawne) opisuje ile mają sprzedawane przez nich porcje jedzenia. I tak kawałek sernika (wcale nie taki duży, za to obtoczony bitą śmietaną, karmelem, gwiazdkami w cukrze, ozdobiony pokruszonymi ciasteczkami i kawałkami batoników) w Cheesecake Factory dostarcza bagatela 1770 kalorii!

Ach, do tego wszystko wszędzie w plastiku. Można zatrzymać się w kawiarni, gdzie na kawę (jedną) i ciastko (jedno) trzeba wydać trzydzieści baksów, ale kawa przyjdzie w styropianowym kubku, a lemoniada w plastikowym. I klimatyzacja na full. I lód do coli, maszyny do lodu w hotelach i marketach. Więcej grzechów USA nie pamiętam.

A dzięki tej przyrodzie wszystkie można im wybaczyć!

Dla przypomnienia ostatnio na blogu żale na Stany wylewałam tutaj.

czwartek, 23 listopada 2023

[Route 66] ta jedna droga gdzie ograniczenie prędkości powinno wynosić 66 mph (zamiast standardowych i nudnych 65 mph)

Well, if you ever plan to motor west
Try take my way
That's the highway
That's the best
Get your kicks on Route 66

(jeśli planujesz kiedyś jechać na zachód
spróbuj podążać moimi krokami
jedź drogą
która jest najlepsza
spraw sobie frajdę na Route 66)

Nie ma wielu dróg, o których śpiewali poważni muzycy, a o Route 66 piosnkę napisali sami Rolling Stonesi! Nie ma się co dziwić - jest o czym (o 3939 kilometrach) śpiewać.

cała Route 66 wiedzie z Chicago do Los Angeles (i początkowo, w latach 30.,
podczas Wielkiego Kryzysu była drogą ucieczki na Zachód)
aktualnie nadal da się pojechać "Route 66" z Chicago do Los Angeles,
ale jest to nowa Route 66 prowadząca nowymi zupełnie już nieciekawymi
autostradami. Interesujący kawałek (który przejechaliśmy) to 89 mil z Seligman
do Kingman
i na tym kawałku drogi zdecydowanie nie da się zapomnieć, jaki ma ona numer
się jedzie - wszędzie pełno pamiątek - znaków, neonów, samochodów
nie pytajcie, nie wiem
kiedy rzeczywistość okazuje się większa niż oczekiwania
na obu niepankejkowych talerzach bardzo amerykańskie i bardzo śniadaniowe
ziemniaki hash browns - trochę jak placki ziemniaczane, drobno posiekane
ziemniaki smażone na złoto
prosta po horyzont, zero cywilizacji - typowa droga pośrodku amerykańskiego
niczego
halo, halo, ta stacja doładowywania energii coś nie działa, ta operacja wcale
mi nie dodała kilometrów do zasięgu
making of
dzikie zwierzęta odcinek 66.

niedziela, 19 listopada 2023

[Arizona] wypić Arizonę w Arizonie: odhaczone

Jadąc z Los Angeles do Las Vegas, nie jest trudno zauważyć, gdzie kończy się Kalifornia, a zaczyna Nevada. To tam gdzie w środku pustyni oczy kierowcy atakuje nagle feeria świateł i neonów. Pierwsze kasyno, pierwsza okazja do przepuszczenia domu z ogródkiem i psem, pierwsza pokusa wygrania fortuny. Z innej strony nie jest trudno zaobserwować gdzie kończy się Arizona, a zaczyna Kalifornia - to z kolei tam, gdzie na stacjach benzynowych zamiast trójki z przodu (na ostatniej zaobserwowanej: 3.64$ za galon) zaczyna się widzieć szóstkę (na pierwszej zaobserwowanej: 6.20$).

Oprócz (rzadkich) stacji benzynowych w Arizonie właściwie nic nie ma. Głównie piasek, skały, mikro krzaczki, kaktusy, stepy. Na ogromnym terenie (95% powierzchni Polski) mieszka raptem siedem milionów ludzi (głównie w Phoenix i innych dużych miastach), co daje średnio 57 (22) osób na milę (kilometr) kwadratową (ale jakby odjąć miastowych, to w zatrważającej większości stanu jest to poniżej dziesięciu osób na milę kwadratową). Można to (że nic nie ma) też zgadywać po kształcie granic - oprócz zachodniej, tej ciekawszej, pozostałe są poprowadzone od linijki, ciach, ciach, ciach i gotowe.

latem temperatury dochodzą do 55 stopni, wodę nawet na krótki spacer
zabrać warto
a jak nie wodę, to chociaż zieloną herbatę w puszce (moja ulubiona!)
zakole rzeki Kolorado
atrakcja mniej znana albo w ogóle nieznana, ale równie efektowna - piaszczyste
jaskinie (kilkanaście metrów ponad ulicą - niby niedużo, ale jaskinie to taki
obiekt, do którego zazwyczaj się schodzi, a nie wchodzi)
najbardziej znana atrakcja Arizony: Grand Canyon (nasz trzeci park narodowy)
Grand Canyon jest okej, ale jest tak bardzo przestronny, tak duży,
tak monstrualny, że wszystko widzi się już na pierwszym punkcie
widokowym, dalej Kanion niczym nie zaskakuje

wtorek, 14 listopada 2023

[Bryce Canyon] ludzie-jaszczurki

Trzy ciekawostki o Bryce Canyon National Park:

  • na googlowych mapach ma średnią 4.9 (więcej niż Zion) z 24948 opinii,
  • rocznie odwiedza go 1.5 miliona turystów,
  • to tutaj polujemy.
Polujemy na miejsce parkingowe i tym samym w pełni doświadczamy parku narodowego (i jego - jedynej - niefajnej strony; zresztą cała operacja trwa tylko z pięć minut, więc co to za niefajna strona?!). Jesteśmy wczesnym popołudniem, wszystkie miejsca zajęte przez auta, ale niektórzy kończą już swoje obcowanie z naturą. Krążymy w kółko po parkingu i już na drugiej rundzie Piotrek dostrzega ludzi wracających ze szlaku do samochodu. Starając się nie wytwarzać presji, zatrzymujemy się przy nich, grzecznie czekamy aż się zbiorą, odjadą i triumfalnie wtaczamy się na zdobyczny prostokąt asfaltu.

Wikipedia: według wierzeń Pajutów, przed Indianami na terenie Bryce Canyon zamieszkiwali „legendarni ludzie”, określani przez Indian jako to-when-an-ung-wa. Było ich wielu i przyjmowali rozmaite formy – ptaków, jaszczurek i innych zwierząt. Nie byli ludźmi, jednak posiadali specjalną moc, która pozwalała im wyglądać jak ludzie. Z niewiadomych powodów, być może dlatego, że walczyli między sobą lub że coś ukradli, legendarni ludzie byli źli. Z tego powodu bóg-kojot pozamieniał ich wszystkich w skały. Niektóre postacie stoją w rzędach, inne siedzą, jeszcze inne obejmują się nawzajem. Ich twarze pomalowane są na czerwono, skąd bierze się nazwa angka-ku-wass-a-wits, którą Pajutowie nazywają kanion, a która oznacza „twarze pomalowane na czerwono”.

poniedziałek, 13 listopada 2023

[Utah] five o'clock

Piąta po południu w Wielkiej Brytanii to akurat poranek w jednym z amerykańskich kanionów szczelinowych, trzeba to uczcić... herbatką!