Góra Kawiarnia to najlepsza polska kolarska kawiarnia, ale nie jedyna. Oczywiście pojawia się naturalne pytanie o definicję - Góra Kawiarnia jest na wskroś kolarska, jest rowerowo-rowerowa z rowerowymi akcentami. Ile jednak tych gadżetów jest potrzebnych, żeby zasłużyć sobie na zaszczytne miano "kolarskiej kawiarni" - czy wystarczy jeden rower wiszący na ścianie? Czy musi być duży ekran transmitujący na żywo najważniejsze wyścigi? Puchary i koszulki lokalnych grup? Zdjęcia i dyplomy? Nawiązujące do zwyczajów nazwy ciastek? Społeczność, czyli wspólne regularne jazdy? Trudno powiedzieć, pewnie kilka checkboxów wypadałoby odhaczyć, w przypadku kawiarni Tomka Marczyńskiego (tego Tomka) - krakowskiej Equipo Cycling Cafe - nie ma jednak żadnych wątpliwości. To jest miejsce Tomka, o Tomku i pewnie poniekąd dla Tomka.
 |
| taka ściana, że człowiek od razu czuje się jak w domu! |
 |
| vlepka to (kolarskie) życie |
 |
| Tomek chyba nie ma gdzie składować tego całego żelastwa z długiej kariery |
 |
w Equipo jesteśmy podczas Touru i w karcie oczywiście pojawiają się francuskie akcenty - bagietki, croissanty, flan paryski. Teraz (przełom sierpnia i września) wkładka do menu jest czerwona jak hiszpańska Vuelta |
.jpg) |
| pytanie za 1000 punktów: w jakim zespole jeździł Tomek? |
 |
wnętrze dużo skromniejsze niż w Górze Kalwarii, ale jest to co trzeba, czyli cały Tomek. Plastikowa durnostojka przed ekspresem do kawy to ważna pamiątka - Tomek wygrał dwa etapy Vuelty i tutaj mamy wizualizację trasy jednego z nich |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz