Jedna z najbardziej odklejonych od rzeczywistości scenek, jaka mi się w życiu przydarzyła, przydarzyła mi się na tajwańskiej poczcie. Wychodzimy rano z hotelu, żeby upolować śniadanie; naprzeciwko poczta. Myślę - legenda! Sama mi się napatoczyła, a ja przecież potrzebuję znaczków na widokówki! Wchodzę - kilka stanowisk "banking", podchodzę do tego "postal office" [tak, większość napisów w przestrzeni publicznej oprócz krzaczków ma też drobnym drukiem angielskie tłumaczenie]. Od progu mówię, że "Poland, Bōlán", three stamps, pokazuję trzy palce i telefon z przetłumaczonym zdaniem na chiński (używam tłumaczenia z angielskiego, żeby ominąć jedną hopkę - zakładam, że polski -> chiński i tak idzie przez angielski). Ekspedientka, a za chwilę dwie autentycznie chcą pomóc, powtarzają jak mantrę Bōlán Bōlán i rozglądają się zagubione. Przynoszą jakieś takie pocztówki z królikiem i narysowanym znaczkiem; niestety, wskazuję na narysowany kontur tego co mnie interesuje. Pani nic, brak pomysłów. No kuźwa, jestem na poczcie, więc mogę chcieć kupić na przykład nową książkę Mroza, mydło, różaniec albo opłacić abonament radiowo-telewizyjny na drugi kwartał 2026, nigdy nie wiadomo co ja mogę chcieć - ja, Europejka, ni w ząb nie umiejąca po chińsku i to "Bōlán", o co może chodzić? Aaaa, eureka, pani przynosi... kopertę. Odpalam "google images", pantomimę i wreszcie (ej, naprawdę minęło dużo czasu) na ladzie pojawiają się znaczki, a raczej jeden znaczek, bo w tym całym rwetesie trójka się zagubiła. Sztuka 12 juanów. Trzy sztuki to będzie "thirty..." i pani się zawiesza. Podpowiadam, że "six", ale pani nadal myśli, pyta drugiej pani (!), odpala kalkulator (!!) i triumfalnie (!!!) mówi, że "thirty six". Uff.
![]() |
| drugie miejsce w konkursie absurdów: Tajwan jest pełen (!) automatów "łap szczęścia" - wrzucasz monetę (albo kilka), chwytak działa przez kilkanście lub dziesiąt sekund i można sobie wyciągnąć nagrodę |
![]() |
| jest ich naprawdę, naprawdę sporo! W jednym z mniejszych miasteczek (nawet nie "miast") mieli ulicę Łap - na kilkusetmetrowym odcinku naliczyłam siedem (SIEDEM) dużych sklepów wypełnionych automatami |
![]() |
| a co można wylosować? Pluszaki, mniejsze i naprawdę ogromne, zabawki, elektronikę, a także różne potrzebne przedmioty jak chusteczki nawilżające |
![]() |
| czy kapsułki / proszek do prania... Ale to muszą być emocje tak sobie proszek wychwytać! |









.jpg)









































