Podstawowa korzyść z pracowania w takiej firmie jak moja? Znasz ludzi, którzy znają ludzi, którzy zabiorą cię w miejsca.
Jednym z takich miejsc jest Cern - miejsce wyjątkowe, w którym czujesz się taka malutka (vs wszechświat), a jednocześnie taka wielka (vs bozon Higgsa). Zasadniczo pracuje się tu nad trzema technologiami: akceleratorami, detektorami i antymaterią.
LHC (Large Hadron Collider, Wielki Zderzacz Hadronów, potężny akcelerator) zaczyna pracę od butli z wodorem - jeden mały psik to aż nadto cząsteczek. Potrzebujemy wiązkę, z której przy użyciu plazmy i magnesów izolujemy same protony. Ciekawostka: ponoć w jednej butli jest tyle atomów, że wystarczyłoby jej na 19 milionów lat eksperymentów, chociaż nie mam pomysłu jak można z butli zaczerpnąć tak małą liczbę atomów.
W każdym bądź razie już już te protony mamy, to zaczynamy je rozpędzać. Docelowo do prędkości światła. No prawie. Rozpędza się etapami - najpierw na prostej, potem na pierścieniach - jednym, drugim i wreszcie trzecim, najdłuższym dwudziestosiedmiokilometrowym (jest pomysł, żeby dołożyć - dobudować - kolejny, dłuższy - stukilometrowy!).
Wtedy wiązkę rozczepiamy na dwie - jedną puszczamy zgodnie z ruchem wskazówek zegara, drugą przeciwnie, czekamy na bang i obserwujemy co uzyskaliśmy. Czasem zaobserwuje się coś nowego (jak bozon Higgsa - po raz pierwszy w 2012), czasem (cóż: zazwyczaj; albo: prawie nigdy) nie.
Detektory są cztery. Jeden to Alice. W samej króliczej norze nie byliśmy - LHC biegnie 100 metrów poniżej ziemi i kiedy wiązka lata *absolutnie nie wolno* zjeżdżać na dół, chyba że chce się świecić na zielono (od bardzo silnego promieniowania).
I jeszcze jeden budynek - jedyny w Cernie, w którym cząsteczki się zwalnia, a nie przyspiesza. Fabryka antymaterii - tam gdzie się ją wytwarza, a potem bada. Wytwarza się klasycznie, po Cernowemu zderzając ze sobą rozpędzoną materię, łapiąc co się pojawi, a potem zwalniając. I to jest ta prostsza część - wytworzyć antymaterię to "każdy" umie, ale jak ją potem utrzymać przy życiu? Trudna sztuka, wymagająca niesamowitych pokładów energii i dużej liczby elektromagnesów. Czyli da się? Da się. Da się na tyle, że naukowcy (w tym nasza polska Basia Latacz) rozpracowują już jak taką antymaterię transportować (!) między labolatoriami.
W Cernie widziałam też trzy medale za Nagrodę Nobla, ale phi! z Noblistami to ja też pracuję, wielkie mi co [Michel Devoret, który dostał Nobla dosłownie kilka tygodni temu jest Googlerem, ale nie - nie znamy się osobiście i nie pracujemy w jednym zespole, niezależnie od tego, jak szeroką definicję "zespołu" przyjmiemy].
Dzień po idziemy dumać nad kosmosem w podgenewskie góry.




















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz