wtorek, 11 listopada 2025

[Tajpej] z metrem na kocią łapę

Tajwańczyk to taki mieszaniec Szwajcara z Hiszpanem. Bardzo uczynny, będzie chciał pomóc bardziej niż ty tę pomoc otrzymać, ale przy tym karny - jeśli czegoś nie wolno, to nie wolno, kropka; nie ma że jak nie wolno i bardzo się chce, to można. Chociaż im dłużej tu jesteśmy, tym mocniejsze mam poczucie, że ta karność najbardziej występuje wśród pieszych - kiedy na pustej drodze przechodzę na czerwonym, czuję na plecach świdrujący wzrok, ale już kiedy jadę autem, to co chwila obserwuję wymuszanie pierwszeństwa czy wyprzedzanie z prawej pasem dla motorów. 

Totalnie jednak urzekają mnie kolejki (znaczy ogonki, nie ciapągi) - jak się umawiamy społecznie na kolejkę (na przykład przy wejściu do wagonu metra), to czekamy tak jak przyszliśmy - nie wpychamy się, nie przeciskamy, nie naruszamy przestrzeni osobistej tych co byli wcześniej (chociaż uczciwie mówiąc nie byłam w metrze w godzinach szczytu, może wtedy jest inaczej). W każdym bądź razie tylko za to metro i tylko za te kolejki można zakochać się w Tajwanie na zabój!

wszystko elegancko opisane na podłodze - gdzie się czeka, gdzie wychodzi;
kiedy metro nadjedzie i się zatrzyma, otworzą się jednocześnie drzwi
peronowe i wagonowe
oddzielna kolejka do windy dla uprzywilejowanych

Taka jedna krótka podróż metrem to w zasadzie długa podróż kulturowo - społeczna. Dziesięć minut drogi i obserwacji i wszystko wiadomo. Na przykład można zauważyć tę twarz Tajwańczyków, która mnie uwiera. Unikam zbyt poważnych ludzi - lubię żarty i głupie pomysły, lubię naciągać reguły i nie uważam, że na nieurodzinowe śniadanie nie można zjeść całego tortu. Dobrze mieć w sobie dziecko - powaga jest nudna. Ale tutaj... dorośli są po prostu dziecinni - w przestrzeni publicznej dominują kotki, pieski, malunki.

ciekawostka: wagony metra są szerokie
kto by nie chciał trzymać metra za kocią łapę?
plakat informacyjny "jedna osoba, jeden bilet"

I jeszcze kilka "kotków i piesków" spoza metra (jak na złość prawie ich nie ma w mojej galerii zdjęć, będę musiała to nadrobić!):

sklep z okularami
sklep z ciastkami
sklep ze znaczkami
znowu metro
pierogi na wynos w tajwańskiej "leniwej gospodyni"
to nie jest żadne picie dla dzieci ani czekoladki, tylko wywar z kurczaka dla
szanownych dorosłych i statecznych pań i panów kucharzy.
A że z kotkiem?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz