Tajwańczyk to taki mieszaniec Szwajcara z Hiszpanem. Bardzo uczynny, będzie chciał pomóc bardziej niż ty tę pomoc otrzymać, ale przy tym karny - jeśli czegoś nie wolno, to nie wolno, kropka; nie ma że jak nie wolno i bardzo się chce, to można. Chociaż im dłużej tu jesteśmy, tym mocniejsze mam poczucie, że ta karność najbardziej występuje wśród pieszych - kiedy na pustej drodze przechodzę na czerwonym, czuję na plecach świdrujący wzrok, ale już kiedy jadę autem, to co chwila obserwuję wymuszanie pierwszeństwa czy wyprzedzanie z prawej pasem dla motorów.
Totalnie jednak urzekają mnie kolejki (znaczy ogonki, nie ciapągi) - jak się umawiamy społecznie na kolejkę (na przykład przy wejściu do wagonu metra), to czekamy tak jak przyszliśmy - nie wpychamy się, nie przeciskamy, nie naruszamy przestrzeni osobistej tych co byli wcześniej (chociaż uczciwie mówiąc nie byłam w metrze w godzinach szczytu, może wtedy jest inaczej). W każdym bądź razie tylko za to metro i tylko za te kolejki można zakochać się w Tajwanie na zabój!
 |
wszystko elegancko opisane na podłodze - gdzie się czeka, gdzie wychodzi; kiedy metro nadjedzie i się zatrzyma, otworzą się jednocześnie drzwi peronowe i wagonowe |
 |
| oddzielna kolejka do windy dla uprzywilejowanych |
Taka jedna krótka podróż metrem to w zasadzie długa podróż kulturowo - społeczna. Dziesięć minut drogi i obserwacji i wszystko wiadomo. Na przykład można zauważyć tę twarz Tajwańczyków, która mnie uwiera. Unikam zbyt poważnych ludzi - lubię żarty i głupie pomysły, lubię naciągać reguły i nie uważam, że na nieurodzinowe śniadanie nie można zjeść całego tortu. Dobrze mieć w sobie dziecko - powaga jest nudna. Ale tutaj... dorośli są po prostu dziecinni - w przestrzeni publicznej dominują kotki, pieski, malunki.
 |
| ciekawostka: wagony metra są szerokie |
 |
| kto by nie chciał trzymać metra za kocią łapę? |
 |
| plakat informacyjny "jedna osoba, jeden bilet" |
I jeszcze kilka "kotków i piesków" spoza metra (jak na złość prawie ich nie ma w mojej galerii zdjęć, będę musiała to nadrobić!):
 |
| sklep z okularami |
 |
| sklep z ciastkami |
 |
| sklep ze znaczkami |
 |
| znowu metro |
 |
| pierogi na wynos w tajwańskiej "leniwej gospodyni" |
 |
to nie jest żadne picie dla dzieci ani czekoladki, tylko wywar z kurczaka dla szanownych dorosłych i statecznych pań i panów kucharzy. A że z kotkiem? |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz