Zamówienie gorącej herbaty w tajwańskiej knajpce nie jest zadaniem łatwym nawet przy asyście nowoczesnej technologii. Pokazuję na komórce tekst przetłumaczony przez googlową aplikację. Rzekomo znaczy "gorąca herbata". Pani kiwa głową i za chwilę przynosi kubek z chłodną (bez lodu, w temperaturze pokojowej). Próbuję jeszcze raz. Pani wygląda, że rozumie, zabiera i wraca z wrzątkiem. Czekam kilka sekund, kilkanaście, minutę, wygląda, że to koniec, więcej nie będzie. Trzecia próba - wyłudzenia szczurka, wreszcie udana (pani wrzątek odnosi do kuchni i pojawia się z gorącym napojem z moich ulubionych liści). To dziwne - Tajwan jest bardziej herbaciany niż kawowy (wody czy coli się nie pija; po prostu herbata do posiłku najczęściej oznacza chłodny napój) - w szczególności herbatę się tu uprawia i produkuje.
![]() |
| po prawej herbata, po lewej herbata, a środkiem... |
Oczywiście herbata nie służy wyłącznie do picia, chociaż też:
![]() |
| przypominam - dzielimy przez 8 - czyli za 45 gramów ekstra herbaty należy się 172.5 PLN. Przeliczę to za Was: za kilogram wychodzi niecałe cztery koła. No nie przywieźliśmy zapasów do Warszawy... |
Można ją jednak dodać jako dodatek smakowy:
![]() |
| do sernika... |
![]() |
| ...do lodów... |
![]() |
| ...do jajek... |
![]() |
| zaraz! Chwila! Stop! Jak to do JAJEK?!?!?!?!?!?!? |
![]() |
| najtrudniejszy był pierwszy gryz (nie wiedzieliśmy zupełnie czego się spodziewać; Chińczycy lubią bawić się z jajkami i czasami są to dość odważne eksperymenty) |
![]() |
| herbaciane jajka okazały się niezłe! |











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz