niedziela, 23 listopada 2025

[Tajwan] plantacje, fabryki i degustacje

Zamówienie gorącej herbaty w tajwańskiej knajpce nie jest zadaniem łatwym nawet przy asyście nowoczesnej technologii. Pokazuję na komórce tekst przetłumaczony przez googlową aplikację. Rzekomo znaczy "gorąca herbata". Pani kiwa głową i za chwilę przynosi kubek z chłodną (bez lodu, w temperaturze pokojowej). Próbuję jeszcze raz. Pani wygląda, że rozumie, zabiera i wraca z wrzątkiem. Czekam kilka sekund, kilkanaście, minutę, wygląda, że to koniec, więcej nie będzie. Trzecia próba - wyłudzenia szczurka, wreszcie udana (pani wrzątek odnosi do kuchni i pojawia się z gorącym napojem z moich ulubionych liści). To dziwne - Tajwan jest bardziej herbaciany niż kawowy (wody czy coli się nie pija; po prostu herbata do posiłku najczęściej oznacza chłodny napój) - w szczególności herbatę się tu uprawia i produkuje.

po prawej herbata, po lewej herbata, a środkiem...

Oczywiście herbata nie służy wyłącznie do picia, chociaż też:

degustacja.
Dostaliśmy po dwie czarki - te niskie i szerokie służyły do picia; te wysokie
do wąchania(!). Do zestawu dołączono instrukcję zaparzania (pierwsze miało
trwać bodajże 60 sekund, kolejne minutę 20, a cztery następne - 40 sekund).
przypominam - dzielimy przez 8 - czyli za 45 gramów ekstra herbaty należy
się 172.5 PLN.
Przeliczę to za Was: za kilogram wychodzi niecałe cztery koła.
No nie przywieźliśmy zapasów do Warszawy...

Można ją jednak dodać jako dodatek smakowy:

do sernika...
...do lodów...
...do jajek...
zaraz! Chwila! Stop! Jak to do JAJEK?!?!?!?!?!?!?
najtrudniejszy był pierwszy gryz (nie wiedzieliśmy zupełnie czego się
spodziewać; Chińczycy lubią bawić się z jajkami i czasami są to dość
odważne eksperymenty)
herbaciane jajka okazały się niezłe!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz